In English
04.02
Krakowska Grupa Bluesowa
Kraków
Jazz Club Mile Stone
07.02
Chaz de Paolo Band
Warszawa
Restauracja Grodzka
07.02
Gienek Loska Band
Jastrzębie Zdrój
Kino Centrum
08.02
Maciek Balcar & Nie-bo
Zduńska Wola
Centrala
11.02
Gienek Loska Band
Białystok
Impreza zamknięta
Koncerty

Warner w rytmie bluesa

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Wytwór­nia War­ner to jeden z poten­tatów światowego rynku fonograficz­nego, w katalogu którego znaleźć można nazwiska naj­więk­szych gwiazd współ­czesnej muzyki. Nie brakuje tam rów­nież bluesa, często w zaskakującym wykonaniu. Takim zaskoczeniem jest z pew­no­ścią Chris Rea, bo chyba nie­wielu słuchaczy kojarzy go z bluesem. Warto poznać go od tej strony, tym bar­dziej, że lada dzień będzie go można posłuchać na żywo – 5 lutego wystąpi w war­szaw­skiej Sali Kon­gresowej prezen­tując materiał z albumu „Santo Spirito Blues”.

Looking For The Sum­mer”, „Josephine” czy nie­śmier­telne „Road To Hell” – za te popularne piosenki Chris Rea cieszy się szczerą miło­ścią pol­skich radiosłuchaczy. Choć to ciekawe, bo gitara slide czy szorstki, bar­dzo bluesowy wokal nie są zwykle domeną idoli masowej świadomo­ści. Masowy nie był też dwupłytowy album „Dan­cing Down The Stony Road”, który Rea wydał dziesięć lat temu zaskakując i fanów i krytyków naj­głęb­szym, naj­bar­dziej mrocz­nym bluesem jaki ukazał się na początku nowego tysiąc­lecia. To była nie­zwykle mocna płyta, a jej echa słychać w twór­czo­ści Brytyj­czyka do dziś, łącz­nie z nową, utrzymaną w podob­nym klimacie produk­cją „Santo Spirito Blues”. Co znaj­dzie tam słuchacz? Odrobinę użytej ze smakiem elek­troniki i morze bluesowego feelingu, czyli muzykę w sam raz na nowe tysiąclecie.

Dużym nazwiskiem ze stajni War­nera, choć kojarzonym bar­dziej z bluesem niż popem, jest Keb’ Mo’. I tu znowu nie­spodzianka, bo na prze­kór skojarzeniom, jego nowa płyta „The Reflec­tion” jest bar­dziej popowa, niż bluesowa. Ot ciekawostka. Jeśli ktoś na debiutanc­kiej płycie zamiesz­cza aż dwa pięk­nie zrobione utwory Roberta John­sona – dodajmy na płycie, która w 1994 roku zdobyła bluesowego Oscara, czyli nagrodę W.C. Handy’ego w kategorii „Naj­lep­szy Bluesowy Album Akustyczny Roku” – nie powinien się dziwić, że przy­kleja sobie na czoło etykietkę „lidera ruchu bluesowego odrodzenia”. Z tą etykietą Keb’ Mo’ zmaga się od lat i pew­nie nie wszyst­kim jego fanom jest z tym w smak. Może dlatego nowy album zbiera wśród nich mieszane recen­zje. Z drugiej strony, jeżeli prze­staniemy wymagać, by Mo’ kur­czowo trzymał się bluesa – czego od dłuż­szego czasu nie robi, nagle naszym uszom ukaże się piękna, piosen­kowa płyta, na której popowe melodie mieszają się z odrobiną soulu czy dobrym jaz­zem, wypływającym choćby spod pal­ców giganta gitary basowej, Mar­cusa Mil­lera. I chyba właśnie tak warto na ten album patrzeć.

Strzałem w dziesiątkę War­nera w kategorii „słynna postać śpiewa bluesa” okazał się serialowy dok­tor House, czyli Hugh Laurie, którego płyta „Let Them Talk” jest jed­nym z naj­lepiej sprzedających się albumów bluesowych ostat­nich lat. Teraz słupki sprzedaży będą miały okazję jesz­cze wzrosnąć, bo na rynku pojawiła się nowa, specjalna edycja płyty z bonusowym krąż­kiem DVD zawierającym interesujący film dokumen­talny, w którym Laurie odwiedza naj­ciekaw­sze zakątki Nowego Orleanu. Podróż aktora prze­plata się z frag­men­tami kameral­nego kon­certu w knaj­pie Latrobe’s, oczywi­ście z udziałem gości – genial­nego Toma Jonesa czy Irmy Thomas. Kiedy dodać do tego cztery nowe piosenki zamiesz­czone na płycie audio, w tym jedną wer­sję live, nie ma co się wahać – warto postarać się właśnie o tę wersję.

Prze­mek Draheim

P.S. Zachętą do obej­rzenia bluesowej podróży Hugh Laurie’go niech będzie dostępny na YouTube trailer filmu.

Wydawca: Warner Music Poland
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

Dixiefrog i współczesny blues

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Dixiefrog to fran­cuska wytwór­nia płytowa, którą europej­scy melomani cenią za znakomite albumy prezen­tujące różne odcienie współ­czesnego bluesa. Wśród nich te nowator­skie, pokazujące bluesa w nowoczesny, czy wręcz progresywny spo­sób. Czy to jesz­cze blues, czy już może coś innego? Na to pytanie każdy sam musi sobie odpowiedzieć, ale materiału do prze­myśleń nie brakuje. Dobrym punk­tem wyj­ścia dla takich roz­ważań jest pierw­szy europej­ski long­play grupy The Delta Saints – młodych gen­tlemanów nie z bluesowej Delty w Mis­sis­sippi, a z Nashville w country’owym Ten­nes­see. Może dlatego w ich muzyce słychać zarówno bluesa, jak i southern-​rocka, choć w bar­dziej root­sowym niż stadionowym wydaniu. Posłuchać warto, bo to trochę inne granie niż rzeczy, do których przy­zwyczajone są europej­skie uszy.

To samo można powiedzieć o pochodzącej ze Szwaj­carii for­macji Hell’s Kit­chen. „Plemienny trans, miej­ski rock, wiej­ski blues” – tak mówią o swoich piosen­kach, w których obok gitary czy kon­trabasu słychać per­kusyjne wynalazki pokroju patelni czy bębna od pralki. Ot ciekawostka. Dla jed­nych post­in­dustrialny blues, dla drugich kom­pletny kosmos – jedno jest pewne, takiej muzyki nie słyszy się często, chociaż coś podob­nego dane było usłyszeć pol­skiej publicz­no­ści kilka lat temu pod­czas trasy kon­cer­towej fran­cuskiej grupy Bul­l­dog Gravy. Oni już nie ist­nieją, ale Hell’s Kit­chen ma się dobrze i płytą „Dress To Dig” pokazuje jak może brzmieć blues w kolej­nych dziesięcioleciach dwudziestego pierw­szego wieku. No chyba, że obierze cał­kowicie inny, delikat­nie brzmiący i mocno fol­kowy kierunek, taki jak wybrał dla siebie Mathis Haug, autor krążka „Playing My Dues”.

Phil­lip Lan­glais, szef fran­cuskiego Dixiefroga ma wyjąt­kową zdol­ność do wyszukiwania ciekawych artystów, dokład­nie takich jak Mathis Haug – młody, bo trzydziestopięcioletni muzyk, w którego żyłach płynie francusko-​niemiecka krew. Album „Playing My Dues” to bar­dzo reflek­syjne granie – do snu, chciałoby się powiedzieć, ale wśród nowych propozycji Dixiefroga nie brakuje też ener­getycz­nych dźwięków z pogranicza bluesa, boogie i soulu.

Tak jak na nowej, drugiej w dorobku płycie kanadyj­skiej for­macji Mon­key Junk, w której rolę lidera pełni wokalista i har­monij­karz Steve Mar­riner, kojarzony przez bluesową publicz­ność z udanej solowej działal­no­ści. Tu gra w trio z gitarzystą i per­kusistą, co samej muzyce bar­dzo wychodzi na zdrowie. Bez znaczenia, czy jesz­cze nazwiemy ją bluesem, czy już może nie.

Prze­mek Draheim

P.S. Próbką współ­czesnego bluesowania ze znacz­kiem wytwórni Dixiefrog niech będzie dostępny na YouTube teledysk do utworu „Driftin′” Mathisa Hauga.

Wydawca: Dixiefrog
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

Harmonijkowy Atak „Harpcore”

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Wytwór­nia Alligator ma swój „Harp Attack”, ale z naszym rodzimym Har­monij­kowym Atakiem też nie mamy się czego wstydzić. Czterech czołowych pol­skich har­monij­karzy połączyło siły, aby wydać wspólny krążek – „Harp­core”. Mimo, że na płycie główną rolę gra har­monijka, a raczej cztery har­monijki, i mimo, iż jest to instrument bar­dzo bluesowy, nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z albumem bluesowym. Założeniem tego projektu jest pokazanie har­monijki w szerokim ujęciu i wypróbowanie jej w róż­nych stylistykach. Naj­bar­dziej bluesowy, choć też nie do końca, jest klasyk „Woke Up This Mor­ning”. Poza tym, posłuchać można rocka, także mrocz­nego, piosenek popo­wych, jaz­zowego „Chitlins Con Carne”, a nawet klimatów disco czy soulowego „Take Me To The River” z brzmieniem spod znaku Wil­sona Pic­ketta. Muzycy eks­perymen­tują z nastrojami i brzmieniem swoich har­monijek. Usłyszymy tu nie tylko ich naturalną, akustyczną barwę, czy klasyczny chicagow­ski prze­ster. Pod tym względem szczególne wrażenie robią par­tie „Wiśni” brzmiące potęż­nie i kosmicz­nie dzięki oktawerowi, który w efek­towny spo­sób powiela i nakłada na siebie ścieżki instrumentu. Bar­tek Łęczycki, Michał Kielak, Łukasz „Wiśnia” Wiśniew­ski i Tomek Kamiń­ski pokazują praw­dziwą klasę w swoim fachu. Zwykle gdy na scenie pojawia się dwóch har­monij­karzy, naj­lepiej wychodzi im wzajemne prze­szkadzanie sobie. Tu, mimo obec­no­ści aż czterech har­monijek nic takiego się nie dzieje. Panowie doskonale ze sobą współ­pracują i uzupeł­niają grając unisono lub na głosy. Brzmi to nie­raz jak cała sek­cja dęta z wziętego big bandu. Jed­nak har­monij­karze nie są warci uwagi tylko gdy grają razem, zachwycić potrafi każdy z osobna. Każdy ma swój charak­terystyczny styl i słuchacz obe­znany z pol­ską har­monijką bez więk­szego trudu roz­pozna kto w danej chwili przejął solo. Oczywi­ście nie samą har­monijką człowiek żyje. Słowa uznania należą się też pozostałym muzykom, w tym gitarzystom. Panowie Jaguś i Grząślewicz grają naprawdę dobrze, a pierw­szy z nich dodat­kowo okazjonal­nie zastępuje „Wiśnię” w śpiewaniu. Oprócz zalet muzycz­nych warto wspo­mnieć, że płyta jest ład­nie wydana. Atrak­cyjny, pomysłowo zaprojek­towany digi-​pack, a w książeczce roz­pisane tonacje i aran­żacje poszczegól­nych piosenek, aby ułatwić słuchaczom domowe jamowanie. Płyta to nie tylko dla maniaków har­monijki, choć oni ucieszą się z niej naj­bar­dziej, ale też dla tych wszyst­kich, którzy chcieliby usłyszeć coś nie­codzien­nego. Bo czy często jest okazja by usłyszeć „Super­stition” zaaran­żowane na har­monijki? Tylko tutaj. Ta płyta jest naprawdę „Harpcore’owa”!

Maciej Draheim

Wydawca: FMB / Marikom
Posłuchaj: www.harmonijkowyatak.pl

Gienek Loska Band „Hazardzista”

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Telewizyjne programy typu talent show pozwalają czasem na odkrycie wokalistów innych niż typowe popowe gwiazdki. Przy­kładem jest tu X-​Factor i Gienek Loska, który za sprawą Sony Music Pol­ska wydał nie­dawno płytę „Hazar­dzista”. To cieszy tym bar­dziej, że nie­wiele w Pol­sce okołobluesowych wydaw­nictw z silną promocją i tak powszech­nym do nich dostępem.

Na krążku, oprócz Gienek Loska Band, pojawiają się ciekawi goście, jak choćby Łukasz „Wiśnia” Wiśniew­ski, który już w pierw­szym numerze „Pasz­port” ser­wuje nam smakowitą solówkę har­monij­kową, czy też Maciej Maleń­czuk pojawiający się w klasycz­nym „Can’t Judge Book”. Dominują szyb­kie numery z rock’n’rollowym drivem i ener­getyczne bluesy, ale nie brakuje kawał­ków wol­niej­szych i bar­dziej nastrojowych, prze­peł­nionych wokalną eks­presją. Jest też odrobina reg­gae. Charak­terystyczny wokal Gienka i zgrani muzycy, zarówno jako cały zespół, jak i pod­czas popisów solowych sprawiają, że cało­ści słucha się bar­dzo dobrze. Więk­szość utworów stanowią kom­pozycje własne. Tek­sty są nie­szablonowe, często inspirowane biografiami i prze­życiami artystów, nie zaś kolej­nymi kal­kami znanych piosenek, gdzie poza słowami „Baby, Baby” czy „I woke up this mor­ning” nie dzieje się wiele w war­stwie tek­stowej. Oprócz własnych numerów na „Hazar­dzi­ście” znalazł się wspo­mniany wcześniej stan­dard, ale też ludowa piosenka „Kosił Jaś koniczynę” świet­nie znana miłośnikom grupy Seven B. Zaskoczeniem może być tradycyjna pieśń „Ciemna Noc” śpiewana w języku ukraińskim.

Z Nowym Rokiem wypada sobie życzyć, aby więcej dźwięków bluesa i jego okolic trafiało do odtwarzaczy współ­czesnych słuchaczy, tak często i w takim stylu jak Gienek.

Maciej Draheim

Wydawca: Sony Music Polska
Posłuchaj: www.gienekloskaband.pl

Najciekawsze płyty 2011 roku

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Koniec starego, a początek nowego roku to zawsze okazja do pod­sumowań, także muzycz­nych. Żeby ułatwić orien­tację w naj­ciekaw­szych tytułach, które pojawiły się na rynku w roku 2011, redak­cja ser­wisu Blues​.About​.com, czyli bluesowego frag­mentu jed­nego z bar­dziej popular­nych inter­netowych katalogów stron www, opublikowała subiek­tywny prze­gląd tego, co trafiło na sklepowe półki w ciągu ostat­nich dwunastu miesiącach. Lista podzielona jest na trzy części.

Naj­lep­sze bluesowe albumy mijającego roku:

  • Ben Prestage – „One Crow Mur­der” (Ben Prestage Music)
  • The Cash Box Kings – „Hol­ler and Stomp” (Blind Pig Records)
  • Duke Robil­lard – „Low Down and Tore Up” (Stony Plain Records)
  • Gina Sicilia – „Can’t Con­trol Myself” (Viz­z­Tone Records)
  • Homemade Jamz Blues Band – „The Game” (własny sumpt)
  • John-​Alex Mason – „Jook Joint Thun­derc­lap” (Naked Jaybird Music)
  • Marquise Knox – „Here I Am” (APO Records)
  • Rich Del­Grosso & Jonn Del Toro Richard­son – „Time Slips On By” (Mandolin)
  • Tom Prin­cipato – „A Part Of Me” (Power­house Records)
  • Tracy Nel­son – „Vic­tim Of The Blues” (Delta Groove)

Naj­lep­sze blues-​rockowe albumy mijającego roku:

  • Damon Fow­ler – „Devil Got His Way” (Blind Pig Records)
  • Gary Clark, Jr. – „The Bright Lights” EP (War­ner Brothers)
  • Geo­rge Thorogood – „2120 South Michigan Avenue” (Capitol/​EMI Records)
  • Greg All­man – „Low Coun­try Blues” (Roun­der Records)
  • JJ Grey & Mofro – „Brigh­ter Days” (Alligator Records)
  • Joe Bonamassa – „Dust Bowl” (J&R Adventures)
  • Leslie West – „Unusual Suspects” (Provogue Records)
  • Los Fabulocos – „Dos” (Delta Groove)
  • War­ren Haynes – „Man In Motion” (Stax Records)

Naj­lep­sze albumy historyczne mijającego roku:

  • Etta James – „The Essen­tial Modern Records Col­lec­tion” (Vir­gin Records)
  • Hound Dog Taylor – „Hound Dog Taylor & the Houseroc­kers” (Alligator Records)
  • How­lin’ Wolf – „Live & Cookin’ At Alice’s Revisited” (Raven Records)
  • Jeff Healey Band – „Live At Grossman’s 1994” (Eagle Records)
  • Jimi Hen­drix Experience – „Win­ter­land” (Sony Legacy Recordings)
  • Junior Wells – „Hoodoo Man Blues” (Del­mark Records)
  • Magic Sam – „West Side Soul” (Del­mark Records)
  • Ram John Hol­der – „Black Lon­don Blues/​Bootleg Blues” (BGO Records)
  • Robert John­son – „The Cen­ten­nial Col­lec­tion” (Sony Legacy Recordings)
  • Rory Gal­lagher – „Notes From San Fran­cisco” (Eagle Records)

Posłuchaj: www.blues.about.com

© Blues.pl 2000-2011 | Code & design PMK Design