| 21.06 Magda Piskorczyk Niemcy, Mittenwalde Plener | 22.06 Dr Blues & SOUL RE VISION Ujście n. Notecią Plener | 24.06 Alvon Johnson Blues Band Toruń Pamela | 24.06 Open Blues Toruń Pamela | 30.06 Zdrowa Woda Skarżysko Kamienna Plener | ![]() |
18 czerwca 2013 r.
16 kwietnia na sklepowe półki trafił drugi album Gienek Loska Band – wydana przez Sony Music Poland płyta „Dom”, której jednym z patronów medialnych jest Blues.pl. Album, na którym znalazło się dziesięć utworów z polskimi tekstami i jeden anglojęzyczny bonus zapowiadał singiel „Zostań z nami”, do którego tekst napisał Michał Zabłocki.
Razem z Sony Music Poland przygotowaliśmy dla Naszych Czytelników konkurs, w którym do wygrania są dwa egzemplarze albumu „Dom”! Żeby je zdobyć należy polubić Blues.pl na Facebooku, a potem odpowiedzieć na pytanie: „zwycięzcą jakiego telewizyjnego show jest Gienek Loska”?
Odpowiedzi, z hasłem „Konkurs – Gienek Loska Band” w temacie, prosimy przysłać na redakcyjny adres e-mail blues@blues.pl. W treści wiadomości należy podać swoje imię i nazwisko, adres, a także kontaktowy numer telefonu. Na Wasze maile czekamy do niedzieli 16 czerwca, do godziny 23:59. Niedługo potem ogłosimy zwycięzców losowania i kolejny konkurs!

Źródło: Blues.pl
Producent drugiego bluesowego albumu brytyjskiego aktora Hugh Laurie to Joe Henry – taka była poprawna odpowiedź w pierwszym z czerwcowych konkursów, przygotowanym przez redakcję Blues.pl i Warner Music Poland. W ramach konkursu do wygrania były dwa egzemplarze „Didn’t It Rain”!
Wśród kilkudziesięciu osób, które przysłały prawidłowe odpowiedzi, szczęście w losowaniu mieli Janusz ze Szczecina i Krzysztof z Grudziądza. Gratulujemy! Kolejny konkurs i szansa na wygranie płyty już niebawem.

Źródło: Blues.pl
Mainstreamowe media muzyczne obiegła informacja, która z pewnością zainteresuje miłośników bluesa i jego rockowych okolic. Jak podaje serwis muzyka.interia.pl, drugi dzień Sopot TOPtrendy Festiwal należał do Sebastiana Riedla i zespołu Cree (fot. Tomek Karkoszka). Widzowie uznali, że to właśnie oni posiadają największy potencjał, by wyznaczać muzyczne trendy w nadchodzących miesiącach. W sobotę 8 czerwca zespół wygrał konkurs „Trendy”. Zwycięstwo to nie tylko zaszczytny tytuł artysty, który ma największe szanse wyznaczyć obowiązujące trendy w muzyce w nadchodzących miesiącach. Ze zdobyciem statuetki wiąże się również kampania promocyjna zespołu w telewizji Polsat. Muzycy odebrali ponadto specjalną nagrodzę słuchaczy radia RMF Maxx. Telewizyjny występ Cree można obejrzeć w dostępnym na YouTube fragmencie festiwalowego koncertu.
Źródło: muzyka.interia.pl
7 czerwca wieczorem w Atlas Arena w Łodzi wystąpi Eric Clapton. Jeden z najważniejszych i najpopularniejszych gitarzystów na świecie rozpocznie swój koncert o godzinie 20:35. Wcześniej, od 19:30, publiczność rozgrzewać będzie Andy Fairweather Low. Razem z Claptonem na scenie mają się pojawić gitarzysta Doyle Bramhall II, Steve Jordan – perkusista znany choćby ze współpracy z Johnem Mayerem, pianista Chris Stainton, basista Willie Weeks, a także nowi członkowie zespołu – Paul Carrack na organach i instrumentach klawiszowych oraz Greg Leisz na elektrycznej gitarze hawajskiej. Koncert będzie częścią trasy promującej nowy album Claptona, „Old Sock”. Zachętą do odwiedzenia Atlas Areny niech będzie dostępny na YouTube fragment koncertu Erica Claptona z Madison Square Garden.
Źródło: www.atlasarena.pl
6 czerwca w warszawskiej Sali Kongresowej, na jedynym koncercie w Polsce wystąpi Hugh Laurie, znany polskim telewidzom z roli Dr House’a w popularnym serialu telewizyjnym. Miłośnicy bluesa znają go z kolei z dwóch płyt wydanych przez Warner Music – „Let Them Talk” i najnowszej, „Didn’t It Rain”, której Blues.pl jest jednym z patronów medialnych.
Z okazji koncertu Hugh Lauriego razem z Warner Music Poland przygotowaliśmy dla Naszych Czytelników konkurs, w którym do wygrania są dwa egzemplarze „Didn’t It Rain”! Żeby je zdobyć należy polubić Blues.pl na Facebooku, a potem odpowiedzieć na pytanie: „jak nazywa się producent drugiego bluesowego albumu tego brytyjskiego aktora”?
Odpowiedzi, z hasłem „Konkurs – Hugh Laurie” w temacie, prosimy przysłać na redakcyjny adres e-mail blues@blues.pl. W treści wiadomości należy podać swoje imię i nazwisko, adres, a także kontaktowy numer telefonu. Na Wasze maile czekamy do niedzieli 9 czerwca, do godziny 23:59. Niedługo potem ogłosimy zwycięzców losowania i kolejny konkurs!

Źródło: Blues.pl
Ostatnie kilkanaście tygodni przyniosło aż pięć niezwykle interesujących płyt wydanych pod patronatem Blues.pl, na których każdy miłośnik bluesa i jego okolic znajdzie coś dla siebie. Fanom rockowej odmiany bluesa przypadnie do gustu album Gienek Loska Band (wyd. Sony Music Poland); miłośnikom eksperymentów spodobają się krążki Romka Puchowskiego (wyd. Soliton) i młodego autora piosenek Maćka Żuka (wyd. Sofresh Label); zakochanych w fortepianie zachwyci Maciej Markiewicz (wyd. „Muza” Polskie Nagrania); zaś tych, którzy spragnieni są dźwięków z pogranicza bluesa i jazzu rozkołysze serialowy Dr House, czyli Hugh Laurie (wyd. Warner Music Poland).
Razem z wydawcami tych ciekawych albumów przygotowaliśmy serię konkursów dla Naszych Czytelników, w których co tydzień będzie można wygrać jedną z płyt. Żeby to zrobić należy polubić Blues.pl na Facebooku, a potem wykazać się wiedzą i szczęściem. Zapraszamy do zabawy!

Źródło: Blues.pl
Natalia „Natu” Przybysz – jedna z najciekawszych polskich wokalistek, znana z grupy Sistars i nagrań solowych – składa hołd jednej z największych legend i charyzmatycznych postaci w historii muzyki, Janis Joplin. Album „Kozmic Blues: Tribute To Janis Joplin”, którego wydawcą jest wytwórnia Warner Music Poland, wyprodukowali Janek Komar, Andrzej Giegiel i gitarzysta zespołu towarzyszącego Natu, Jurek Zagórski. Lognglay zawiera 13 piosenek, z których tuzin to interpretacje utworów z repertuaru Janis Joplin, w tym „Move Over”, „Me And Bobby McGee”, a także „Kozmic Blues”. Jak mówi sama wokalistka: „Są to miękkie wersje tych piosenek, na pewno bardziej soulowe niż rockowe, ale wspólnym mianownikiem pozostaje blues”. Jedynym autorskim utworem na płycie jest kołysząca piosenka „Niebieski” utrzymana w stylu kojarzącym się z Janis Joplin. Piosenka, do której teledysk można oglądać w serwisie YouTube, została zakwalifikowana do finałowej dziesiątki konkursu „Super Premiery 2013” na 50. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Źródło: www.warnermusic.pl
Klasyczny „The St. Louis Blues” W.C. Handy’ego z 1914 roku otwiera płytę „Didn’t It Rain”, która 13 maja trafiła na półki polskich sklepów muzycznych – nowy bluesowy album popularnego aktora Hugh Lauriego, czyli doktora House’a z bijącego rekordy popularności telewizyjnego serialu. Na krążku Laurie odkrywa na nowo pionierów amerykańskiego bluesa sięgając do repertuaru takich postaci jak wspomniany już W.C. Handy, Jelly Roll Morton czy Little Brother Montgomery. Warto tej płyty posłuchać uważnie, szczególnie w przededniu jedynego polskiego koncertu Hugh Lauriego, który odbędzie się 6 czerwca w warszawskiej Sali Kongresowej.

„Didn’t It Rain” – kilkanaście piosenek, które wypełnia ten album nagrano w styczniu 2013 roku w Ocean Way Studio w Los Angeles. Lauriemu towarzyszyła tam grupa rewelacyjnych studyjnych muzyków. Na perkusji zagrał Jay Bellerose – ten sam, którego gra zdobi płyty Alison Krauss, Madeleine Peyroux, Diany Krall, Grega Allmana, B.B. Kinga, Marca Cohna znanego z hitu „Walkin’ In Memphis” i setek innych, topowych artystów. Gitarę i najróżniejsze strunowe instrumenty obsługiwał z kolei Kanadyjczyk Kevin Breit – mistrz wszystkiego co strunowe i współpracownik takich muzycznych nazwisk jak Norah Jones, Celine Dion, Holly Cole czy znany miłośnikom progresywnego bluesa Harry Manx. Takie wyliczanki można by mnożyć przy każdym z sessionmanów pojawiających się na „Didn’t It Rain”, ale słowo uznania należy się też gościom specjalnym, ot choćby niezwykle ciekawej, młodej wokalistce z Gwatemalii, Gaby Moreno. Wśród trzech utworów, które wykonała, znalazło się tango – zaśpiewany w duecie z Dr Housem „Kiss Of Fire”. W jednym tylko utworze razem z Lauriem, ograniczającym się tu do roli pianisty, pojawia się bluesowa legenda – Taj Mahal, który swój udział w sesji uzależnił od wyboru właściwego, mogącego go zaciekawić utworu. Wybór padł na „Vicksburg Blues” kojarzony chyba najbardziej z pianistą Little Brother Montgomery’m. Na początku maja w Programie 2 Telewizji Polskiej, zaraz po dwóch premierowych odcinkach „Dr House’a”, wyemitowano ekskluzywny wywiad, jaki z Hugh Lauriem przeprowadził w Los Angeles Tomasz Kammel. Pretekstem rozmowy zatytułowanej „Dr House czuje bluesa” była oczywiście polska premiera „Didn’t It Rain”. Warto o tym wspomnieć, bo w jednym z pytań dotyczących właśnie współpracy z Taj Mahalem Tomek Kammel wspomniał Lauriemu o polskim koncercie bluesmana na Festiwalu Muzycznym im. Ryśka Riedla „Ku Przestrodze” i – co ciekawe – tamten o tym koncercie wiedział. Ciekawym głosem – występującym w chórkach, ale także przejmującym rolę lidera piosenki – jest wokalistka Jean McClain. Piękny gospelowo-bluesowy głos.

Polskie wydanie „Didn’t It Rain” to trzynaście kompozycji utrzymanych na pograniczu eleganckiego akustycznego bluesa i wysublimowanego klasycznego jazzu. Ktokolwiek myślał, że pierwsza płyta Lauriego będzie tylko stylistyczną ciekawostką mocno się mylił, bo na nowym krążku słychać wyraźnie, że Dr House od samego początku ma na niebie pomysł i wie, jaką muzyczną drogą chce podążyć. Jeszcze lepiej niż na podstawowym wydaniu słychać to na specjalnej edycji albumu, mającej formę pokaźnej książeczki z dwiema płytami w środku. Na pierwszym krążku dostajemy wszystko to, co w edycji podstawowej. Drugi przynosi natomiast pięć bonusowych utworów – kto wie czy nie najciekawszych ze wszystkich zawartych na albumie – wśród których znalazła się piosenka „Unchain My Heart”, dokładnie ta sama, którą powinno się kojarzyć z Ray’em Charlesem i Joe Cockerem. Do posłuchania w ramach miłego, leniwego wieczoru. Zdecydowanie nie tylko jako rozgrzewka przed warszawskim koncertem.
Przemek Draheim
Wydawca: Warner Music Poland
Posłuchaj: www.warnermusic.pl
Gienek Loska Band działający pod kierownictwem zwycięzcy jednego z popularnych, telewizyjnych „talent show” wydał kolejną płytę – „Dom”. Po raz drugi w ręce słuchaczy oddany został krążek z solidną porcją okołorockowego grania, z domieszką bluesa, gospel, funky, ale też szczyptą country w tytułowym utworze. Krążek jest zróżnicowany stylistycznie. Łączy numery energetyczne, przy których chętnie tupie się nóżką i te bardziej nastrojowe, spokojne kompozycje. Grający na płycie muzycy wykonują swoje zadanie dobrze i rzetelnie, całość buja, a solówki – mimo że rzadkie i krótkie – przyjemnie łechcą uszy. Gitara i porywające klawisze oraz zwarta sekcja rytmiczna pokazują, że żywych, sprawnie obsługiwanych instrumentów nie zastąpią żadne samplerskie sztuczki obecne na większości współczesnych, mainstreamowych wydawnictw. Na tle reszty instrumentów gorzej wypada grana po „dylanowsku” harmonijka, prezentująca się blado szczególnie w porównaniu z niezwykle udaną harmonijkową solówką Łukasza Wiśniewskiego z poprzedniej płyty Gienek Loska Band. Na krążku znalazło się jedenaście kompozycji, w tym dwa covery – kojarzony z Niemenem „Jednego serca” Adama Asnyka i „This Is A Man’s Man’s World” ze śpiewnika Jamesa Browna. Pierwszy z nich pokazuje liryczną stronę wokalisty, wspartego delikatnym akompaniamentem perkusji i wzniośle brzmiących klawiszy oraz delikatnych gitarowych wstawek. Panowie potrafią budować napięcie, które potem zręcznie rozładowują. Broni się też soulowy klasyk niemal wykrzyczany przez wokalistę. Kompozycje oryginalne też wypadają bardzo dobrze, zarówno pod względem treści, jak i formy – szczególnie w porównaniu z tym, co mają do zaoferowania gwiazdki współczesnej muzyki. Żywe instrumentarium, biegłość wykonawcza, zróżnicowane kompozycje i niezłe teksty niosące ze sobą jakąś treść nie są czymś powszechnym we współczesnej muzyce popularnej.

Gdyby szukać tu muzycznych skojarzeń, można by odnaleźć echa The Allman Brothers Band, ZZ Top, Lynyrd Skynyrd czy innych blues-rockowych smaczków. Pozostaje mieć nadzieję, że dzięki poważnej promocji i wsparciu dużej wytwórni „Dom” Loski stanie się kolejnym krokiem w dobrą stronę na drodze przyzwyczajania współczesnego słuchacza, przesiąkniętego elektro-popową papką, do muzyki żywej i prawdziwej, w której nie liczy się tylko beat w tempie 130 uderzeń na minutę i tancerki w teledyskach, a emocje i szczerość przekazu. Tego muzyce Gienek Loska Band nie sposób odmówić.
Maciej Draheim
Wydawca: Sony Music Poland
Posłuchaj: www.gienekloskaband.art.pl
Niezwykle popularny w Polsce Joe Bonamassa to gitarzysta znakomity technicznie i bardzo kreatywny, co potwierdzają trzy albumy z jego udziałem, które w ostatnim czasie trafiły na sklepowe półki. Żeby było ciekawiej na każdym z nich Bonamassa prezentuje się w nieco innej roli – lidera własnego zespołu, muzyka sesyjnego i gościa na cudzym albumie.
Akustyczna gitara i wiedeńskie smyczki – taki epicki fragmencik otwiera ostatni, koncertowy longplay gitarzysty, „An Acoustic Evening at The Vienna Opera House”, wydany – tak jak jego poprzednie płyty – przez holenderską wytwórnię Provogue. W ramach koncertu odbywającego się w siedzibie wiedeńskich filharmoników Joe Bonamassa pokazał swoją drugą, akustyczną twarz. Na taki album fani długo czekali i chyba się nie zawiedli. Na scenie, obok lasu przepięknych gitar, towarzyszyło Bonamassie czterech znakomitych muzyków, z których każdy jest mistrzem w swoim fachu. Gerry O’Connor – specjalista od irlandzkiej tradycji muzycznej, grający na skrzypcach i banjo; szwedzki multiinstrumentalista Mats Wester obsługujący instrument o mocno etnicznym charakterze; klawiszowiec, grający tak samo dobrze na pianinie, co na akordeonie – Arlan Schierbaum; i fenomenalny perkusjonista Lenny Castro znany chociażby ze wspólnych koncertów z zespołem Toto i setkami innych, topowych wykonawców. Może także ze względu na towarzystwo Joe Bonamassa dał tu z siebie jeszcze więcej niż zwykle – mimo, iż wcale nie gra ani ciężej, ani głośniej.

Album „An Acoustic Evening at The Vienna Opera House” wydano zarówno w formie audio, jak i DVD. Tej ostatniej wersji należą się zresztą szczególne słowa uznania i mówię to jako osoba, która zwykle nie przepada za oglądaniem koncertów na DVD. Ten jest po prostu śliczny, niesamowicie miły dla oka. Historyczne wnętrze pewnie zrobiło swoje, ale największe wrażenie powoduje praca kamer, montaż i w ogóle bardzo filmowa plastyka obrazu. Naprawdę warto popatrzeć.

Równie dobrze, co w roli lidera, sprawdza się Joe Bonamassa jako członek zespołu, dokładając swoją instrumentalną cegiełkę do brzmienia całości. Udowodnił to na rockowych płytach Black Country Communion i to samo, choć w innej stylistyce, pokazał na albumie formacji Rock Candy Funk Party – „We Want O Groove”. Jazz, funk i rock, a wszystko to pod szyldem formacji, którą tworzą gitarzyści Joe Bonamassa i Ron DeJesus z grupy Planet Funk, na bębnach Tal Bergman współpracujący np. z Billy’m Idolem czy Rodem Stewartem, basista Mike Merritt i klawiszowiec Prince’a, Renato Neto. Dla miłośników takich jazz-funkowych improwizacji płyta jest idealna, choć na pewno inna od tego, do czego przyzwyczaił fanów Bonamassa-frontman.

Także jako gitarzysta, choć tylko w jednym utworze, pojawił się Bonamassa na ostatniej solowej płycie Beth Hart. Krążek nazywa się „Bang Bang Boom Boom”, a zaczyna pięknym, powolnym „Baddest Blues”. Ten udział Joe w nagraniu nowej płyty Beth Hart to oczywiście określenie trochę na wyrost, ale można go traktować jako zapowiedź drugiej wspólnej płyty Joe i Beth, której data premiery wypadła20 maja. A co na słuchaczy czeka tutaj? Głos, który dla piszącego te słowa brzmi tu dużo dojrzalej niż wcześniej; świetna produkcja i realizacja nagrań; no i same utwory, które bardzo dobrze napisano i pierwszorzędnie wykonano. Czasem, tak jak w utworach „Bang Bang Boom Boom” czy mogącym się kojarzyć z muzyką Adele „Thru The Window Of My Mind”, z wszelkimi znamionami przeboju. Gdyby tego było mało „Bang Bang Boom Boom” zasługuje na zakup i szczególne miejsce na półce dla genialnego, pełnego niepokoju powolnego bluesa „Caught Out In The Rain” – to takie granie wywołujące ciarki na plecach. Także u fanów Joe Bonamassy.
Przemek Draheim
Wydawca: Provogue Records
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście
Fani bluesa są przyzwyczajeni do tego, że muzycy rączą nas różnymi, ale jednak „bezpiecznymi” stylistycznymi mariażami. Nikogo nie dziwi zagranie na początku koncertu podkręcającego atmosferę funkującego bluesa. Następnie rock-blues, by ją podtrzymać, czy jazzowa improwizacja, by pokazać kunszt muzyków. Można powiedzieć… pakiet standardowy. Każdy bywalec koncertów bluesowych zna te patenty i każdy je lubi. Od jakiegoś czasu liczyłem po cichu, że ktoś pójdzie dalej. Pewną nadzieję dali mi Jason Ricci i nieżyjący już Nick Curran, jednak nie była to według mnie wystarczająco stanowcza stylistyczna mieszanka. Dla kogoś kto uwielbia bluesa, ale jego pierwszymi przesłuchanymi płytami były „Number Of The Beast” Iron Maiden oraz „Never Mind The Bollocks” Sex Pistolsów, nowe wydawnictwo Krzaka jest solidnym mostem łączącym ostre, ciężkie brzmienie i ukochane przez nas „blue notes”.
Płyta jest przemyślana, długo planowana i powalająca. Okładka powoduje radość. Znane wszystkim logo Krzaka plus napis „experience” podany „metalową” czcionką. Już sama jakość produkcji wywołuje uśmiech na twarzy. Bębny brzmią tak, że mogą służyć jako narzędzie zemsty na śpiącym współlokatorze, bas może kruszyć ściany, a gitara brzmi mocno i z pazurem. Do tego brzmienie głównych bohaterów krążka… Jak je mam opisać? Przepełniony groźbą sound skrzypiec Jana Błędowskiego, kojarzący się z kształtem na skraju pola widzenia gdzieś w ciemnej uliczce. Z drugiej strony kryształowe, jasne brzmienie Leszka Windera, będące przeciwwagą dla mrocznych klimatów, które tworzą metalowa sekcja rytmiczna i maestro Błędowski.
Na całość płyty składają się przede wszystkim znane fanom standardy zespołu, takie jak „Kattowitz”, „Czakuś” czy „Ściepka”. Nie będę się rozwodził nad zmianami aranżacyjnymi i różnicami między tymi wersjami, a oryginałami. Kawałek tytułowy pełniący funkcję intro doskonale sprawdza się w swojej roli. Przygotowuje słuchacza na niesamowitą, niepodobną do innych podróż po nowych fascynacjach szanownej grupy z Katowic. Jest mocno, ciężko, a przy tym niesamowicie płynnie. Tutaj muszę wtrącić, że bardzo mnie ciekawiło jak zostanie rozwiązana kwestia brzmienia skrzypiec. Byłem całkowicie pewny, że Jan Błędowski nie zniży się do zerżnięcia patentów sławnego Michała Jelonka – skrzypka poruszającego się w stylistyce muzyki metalowej. Mistrz wyszedł z wyzwania obronną ręką. Instrument brzmi w sposób jedyny w swoim rodzaju, a przy tym słychać czyje wyćwiczone dłonie nim operują! Z kolei czyste brzmienie gitary pana Windera jest jasnym kontrastem w stosunku do mrocznego brzmienia reszty składu. Zresztą sam wirtuoz powiedział, że sprzętu na potrzeby albumu zmieniać nie zamierza. Muzyk z charakterem.
Na płycie wyróżniają się, a jakże, utwory nowe. „Existence In Possesion”, wręcz prog-metalowy utwór ze zmianami tempa oraz nastroju, jest fajnym momentem na płycie. Zaraz po nim słyszymy kolejną kompozycję zespołu Sepsis (gitarzysta Dominik Durlik, Piotr Wierzba – gitarzysta basowy i Rafał Cioroń – perkusista – dopełnili składu występującego na płycie) pod tytułem „Rumble Tumble”. Wolna, nastrojowa muzyka podkreślana miarowym ciężkim beatem perkusji i opowieścią snutą przez skrzypce. Trzeba posłuchać samemu. I po ciemku. Można dostać zawału gdy… kot wskoczy nam na kolana!
Dodam tutaj, że na płycie znaleźli się goście. Darek „Popcorn” Popowicz znany z najlepszego w mojej opinii polskiego zespołu metalowego – Acid Drinkers, a także Igor „Izzy” Gwadera – złote dziecko z zespołu Anti Tunk Nun.
Na zakończenie tej recenzji koniecznie muszę podkreślić jedną rzecz. Nie jest to płyta metalowa. Jako osoba słuchająca tego gatunku muszę powiedzieć, że ten album zbliżył nas do czegoś, co można nazwać „blues-metalem” lub „metal-bluesem”. Może jestem patetyczny, być może album zbyt mi się spodobał lub można mi zarzucić, że zbyt lubię tą kapelę. Ale mam przeczucie, że jesteśmy świadkami powstawania nowej jakości, nowej formy ekspresji, którą – mam wielką nadzieję – podążą nie tylko panowie z Krzaka na swoim nowym albumie lecz również i rzesza młodych ludzi z werwą, głowami pełnymi pomysłów i sercami spragnionymi rewolucji muzycznej.
Karol Duda
Wydawca: Metal Mind Productions
Posłuchaj: www.metalmind.com.pl